Teksty na każdy temat (Reklama: ,)

Ognisko zamieniło się nagle w białą błyskawicę, a centralny płomień zdawał się wznosić aż do gwiazd. Po chwili do moich uszu doszedł straszliwy huk eksplodujących zbiorników. Płomienie opadły i krwawa plama na śniegu zaczęła się błyskawicznie zmniejszać. Wszedłem do baraku, zamykając za sobą starannie drzwi. Spojrzałem na Jackstrawa. Jak się panu wydaje, Jackstraw, czy wszyscy nasi przyjaciele mogliby potwierdzić swoją obecność w baraku podczas ostatniej półgodziny? Obawiam się, że nie, doktorze Mason. Wszyscy spędzili ten czas na wchodzeniu i wychodzeniu z baraku, na pracach remontowych przy traktorze, na przenoszeniu żywności i blaszanek z benzyną, na mocowaniu ładunku na saniach. Spojrzał w kierunku okienka i powiedział: To był samolot, prawda? Tak, to był samolot. Odwróciłem się do stewardesy. Proszę mi wybaczyć panno Ross, pani rzeczywiście coś słyszała. Czy chce pan przez to powiedzieć, że to nie był przypadek? spytał Zagero. Nie, to nie był przypadek. A więc pańskie dowody poszły z dymem zauważył Corazzini. Chciałem powiedzieć: pilot i pułkownik Harrison. Nie. Dziób i ogon samolotu są ciągle nienaruszone. Nie wiem, z jakich przyczyn… Może pan odnieść te walizki, Corazzini. Jak pan stwierdził, nie mamy do czynienia ani z dziećmi, ani z amatorami. Zapadła cisza. Joss przyglądał mi się.

(Reklama: )