Teksty na każdy temat (Reklama: ,)
W tej sytuacji trudno mówić o zachowaniu towarzyskich form. Nie przejmowałem się tym jednak, miałem na głowie znacznie poważniejsze kłopoty. Po posiłku wstałem, włożyłem skafander i rękawice, wziąłem reflektor i poprosiłem Jackstrawa i Jossa, by wyszli razem ze mną z baraku. Kiedy otwierałem drzwi, rozległ się głos Zagera: Dokąd pan idzie, doktorze? Nie pańska sprawa. O co chodzi, pani Dandsby–Gregg? Czy… czy nie powinien pan wziąć ze sobą sztucera? Proszę się nie niepokoić odpowiedziałem z uśmiechem. Jeżeli państwo pozostaną tutaj i będą się nawzajem pilnować, nie będzie żadnego ryzyka ani dla nas, ani dla pozostawionego tu sztucera. Ale przecież… ktoś mógłby nim zawładnąć powiedziała nerwowo i napaść na pana w chwili, kiedy będzie pan wchodził do baraku… Pan Nielsen i ja jesteśmy jedynymi osobami, których nie zamordują. Bez nas nie potrafią przebyć nawet jednego kilometra. Potencjalni kandydaci do otrzymania kolejnej kuli znajdują się wśród was. Dla mordercy jesteście tylko zbędnymi wspólnikami do zapasów żywności. Wyszedłem. Wiatr ucichł zupełnie. Skrzydełka anemometru zatrzymały się. Zarzewie wygasającego pożaru było już ledwie widoczne. Śnieg przestał padać.

(Reklama: )
