Teksty na każdy temat (Reklama: ,)

Tym razem nie będzie cudów odpowiedział. Odwrócił się od nas i wszedł do baraku. Jackstraw ruszył w stronę traktora. Nie mieliśmy sobie nic więcej do powiedzenia. Poszedłem za Jossem. W baraku nic się nie zmieniło. Wszyscy siedzieli na swoich miejscach. Jak na komendę podnieśli na mnie wzrok. Doskonale stwierdziłem bez dodatkowych komentarzy. Proszę zebrać wszystkie swoje rzeczy i włożyć na siebie całą odzież. Wyruszamy natychmiast. W rzeczywistości ruszyliśmy dopiero po godzinie. Nie uruchamialiśmy traktora od dobrych dwóch tygodni i namęczyliśmy się porządnie, nim zapuściliśmy silnik. Wreszcie motor zagrał z hukiem. Wszyscy pasażerowie z niepokojem przyglądali się hałasującej maszynie. Wiedziałem, o czym myślą. Mieli przebywać w tym hałasie przez wiele dni i nocy. Nie wzruszyło mnie jednak ich przerażenie. I tak będą w lepszej sytuacji niż ja. Będą siedzieli w drewnianej kabinie, gdy tymczasem ja, prowadząc pojazd, prawie cały czas będę przebywał na zewnątrz. Pożegnaliśmy się z Jossem. Uścisnął rękę Jackstrawowi, mnie, Margaret Ross i Marii le Garde. Ostentacyjnie nie pożegnał się z innymi. Pozostawiliśmy go stojącego obok pomostu.

(Reklama: )